sobota, 17 stycznia 2015

Rozdział 5

                                                  Następny dzień
                                                   Ranek*
Blask słońca obudził dziewczynę.Gdzie ja jestem?Pomyślała.-Ah no tak jestem u Ross'a Lynch'a z R5.Uśmiechnęłam się,nie wieże w to do tej pory.Podeszłam do mojej walizki i wyciągnęłam potrzebne mi rzeczy do przygotowania się.Szybkim krokiem poszłam do łazienki i wzięłam 5 minutowy prysznic.umalowałam się,i ubrałam w wcześniej uszykowany zestaw.Zeszłam na dół i poczułam przepiękny zapach.Skierowałam się do kuchni i tam był mój skarb.Podeszłam do niego i ucałowałam w policzek-Dzień dobry słońce.Co ciekawego gotujesz?Spytałam.-Hmmm co ja gotuje?Powiadasz?Ja robię me słynne i pyszne tosty francuskie.Uśmiechnął się.-Siadaj już prawie skończyłem.Usiadłam jak powiedział i po chwili już dostałam swe pyszne danie.Usiadł na przeciwko mnie i zaczął tak samo konsumować posiłek jak ja.
-Umiesz bardzo dobrze gotować.Skomentowałam potrawę blondaska.
-Ohhh dziękuje,za ten przewspaniały komplement.Zaśmiał się.
-A tak w ogóle,to kiedy nasza ciocia przyjedzie?Upiłam łyk soku i spojrzałam na chłopaka.
-Em Riker mówił że dzisiaj wieczorem.Od powiedział bez zastanowienia.
-Aha,a nie chce być wścibska ale czy Ryland  emm jest taki no wiesz dziwny?Spytałam trochę skrępowana.
-Nie,on jest zawsze taki wesoły,normalny jest spoko.Nie wiem co mu się stało.Jest serio dziwny.
-Przed waszym przyjazdem był jeszcze normalny.Myślałam jeszcze tylko trochę.
-Ross,ja chyba wiem.Pamiętasz jak mi się pytałeś.Kogo najbardziej z was lubię i z kim bym chciała być?
-Nom.I co z tego?
-Bo powiedziałam że no ty i Ryland.I ty odrazu wyskoczyłeś,,Pójdziesz ze mną na randkę''Udałam głos Ross'a.
-Tia...Co?!On mi nie będzie do ciebie zarywał a ni nic.Jesteś moja i koniec.On ma nawet się do ciebie nie odzywać bo zabije bez zastanowienia.Powiedział chłopak z gniewem w oczach.W tej chwili wszyscy przyszli do kuchni.-Hejka wszystkim.Powiedział odrazu wesoły od uha do uha Rocky.

-Cześć.Od powiedzieliśmy.
-Śniadanie macie w lodówce.Powiedział Ross.
-Ross chodźmy na Górę.
-Ok.
po chwili byliśmy na miejscu.
-Poczekaj na chwilę,a ja pójdę do Ryland'a ok?
-Ej,ale on może jeszcze spać,pójdziesz później.Odezwał się.
no ok,to pogadajmy chwile. 
-Spoko.
*
-Jak wam się spało?Spytał Riker.
-Nie najlepiej.Powiedzieli chórem.
-Ja się nawet wyspałem.Uśmiechnął się dziwnie,chytrze Ellington.
A to niby dlaczego?Dopytała Delly
-No wiesz ,bo Cassy się we mnie wtuliła.
Cassy,się lekko zarumieniła.
-Jesteś dziwny.Od powiedziała z śmiechem.
-No weź,mam focha.Chłopak odwrócił się na pięcie położył ręce na swojej klatce piersiowej i czekał.
-Ej,no sorry nie chciałam żebyś się obrażał.Podeszła do Ratlff'a,podniosła jego podbródek do góry i spojrzała głęboko w oczy.Nie wiedziała co zrobić,jego oczy były śliczne.Zadużyła się w nich tak samo jak on.
-Mamy nowa parę cassington.Rozmażyła się Rydel z uśmiechem na twarzy.
-Co?Spytaliśmy obojga.
-Nic,nic.
-Po prostu...Nie dokończyła Cassidy.Bo do kuchni wszedł Ryland.
-Hejka,wszystkim.Chłopak wyciągnął sok z lodówki i napił się.
-Cześć.Uśmiechnęli się.Zjadł tosty i powędrował spowrotem do swojego królestwa. Ktoś zapukał
-Proszę.Powiedział niechętnie.
-Widzę że nie masz ochoty ze mną chwile pogadać.Odezwał się damski głos. 
-Nie,to znaczy tak.Usiądź.Jak powiedział tak zrobiła.O czym chcesz pogadać?Spytał bez interesownie.-Co się stało?Ross mówił że jesteś na codzień uśmiechnięty i wogóle.A od wczoraj jakoś się tu zamknąłeś i z tąd nie wychodzisz.Czy to jest spowodowane tym pytaniem ze strony Ross'a?? 
-Bo wiesz,spodobałaś mi się z charakteru,i jesteś też ładna.Troche smutno mi się zrobiło gdy Ross ci się spytał i pocałował.Wiem że cię nie znam ale się zauroczyłem.Spojrzał na swoje trampki i się delikatnie zaśmiał.
-Nie wiem czego się gniewałem ,przecież i tak bym nie miał u ciebie sznas,nie jestem z tej ligi co ty.Ty i tak wolisz Ross'a jest ładniejszy,utalentowany jest poprostu wspaniały nie tak jak ja brzydkie bez talęcie.Skończtł swój monolog i posmutniał.
-Hej,ty jesteś tak samo super jak Ross.Może jak mi nie wyjdzie z Ross'em to może coś wyjdzie.Mrugneła do mnie i wyszła z pokoju.Skierowała się do pokoju starszego...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej,hej,hej pandki wy moje :).O to rozdział.Teraz będę je dodawać co tydzień.Super co nie?I co do naszego ''cassington'' od razu mówię będzie to coś więcej niż przyjaźń....więcej nie zdradzam.Do następnego miśki
komentujesz=motywujesz

1 komentarz:

  1. Ciekawie ciekawie ^^

    Zapraszam na nowy rozdział. Licze na komentarz z twojej strony ;3
    www.niech-bedzie-teraz.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń